Aktualności

04.04.2014

W sklepach muzycznych w całej Polsce ukaże się soundtrack do filmu „Kamienie na szaniec”. Muzykę skomponował Łukasz Targosz.

03.04.2014

Bardzo dobre przyjęcie „Kamieni na szaniec” w Sejmie

Pokaz sejmowy „Kamieni na szaniec”, Fot. Marcin Kułakowski, PISF

 

2 kwietnia w sali konferencyjnej Nowego Domu Poselskiego odbył się kolejny pokaz z cyklu „Film polski w kulturze narodowej” zorganizowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Posłanki i posłowie obejrzeli film „Kamienie na szaniec” w reżyserii Roberta Glińskiego i spotkali się z twórcami filmu.

 

- Film przekroczył 750 tysięcy widzów w kinach i postanowiliśmy pokazać go Państwu ponieważ, po pierwsze jest to ekranizacja bardzo ważnej dla młodego pokolenia książki. Po drugie, w filmie udział wzięli młodzi, początkujący aktorzy, których z przyjemnością Państwu przedstawiam. I po trzecie chciałam, żeby przy toczącej się wokół filmu dyskusji medialnej mogli wyrobić sobie Państwo swoje własne zdanie - przywitała parlamentarzystów i zaprosiła na seans Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Agnieszka Odorowicz.

 

Po pokazie z parlamentarzystami spotkali się twórcy filmu: reżyser Robert Gliński, producent Mariusz Łukomski oraz aktorzy Marcel Sabat, Tomasz Ziętek, Kamil Szeptycki, Karol Górski, Magdalena Koleśnik oraz Sandra Staniszewska. SpotkanieSpotkanie prowadził Jerzy Feliks Fedorowicz, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Film wywołujący wzruszenie

Po obejrzeniu filmu wielu parlamentarzystów nie kryło swoich emocji. - Muszę się przyznać, że ze ściśniętym gardłem oglądałam ten film, jestem po prostu bardzo wzruszona, mówię to z wielką dumą, bo bohaterami filmu są uczniowie liceum Batorego, do którego chodziły też moje dzieci. Moja córka przyszła do mnie i powiedziała: mama musisz obejrzeć ten film, jest wspaniały – mówiła jedna z posłanek.

 

- Ja ten film oglądałem drugi raz i drugi raz ciężko go przeżywam, on robi wrażenie i nie można przejść obok niego obojętnie. Pozostaje w pamięci jak każde wybitne dzieło – podkreślał jeden z parlamentarzystów.

Duch Szarych Szeregów

Podczas pokazu pojawiło się wiele osób osobiście związanych z historią Szarych Szeregów lub innych oddziałów walczących w czasie wojny. - Moja mama była członkiem Szarych Szeregów, brat jej matki był komendantem Szarych Szeregów w Krakowie, mój ojciec był w AK i mówię to dlatego, że to, co Państwo pokazywali w filmie to była część naszego życia, my rozmawialiśmy o tym w domu, bo ze względu na komunę nie mogliśmy o tym mówić nigdzie indziej - wspominała jedna z posłanek.

 

- Mój pradziadek zginął w czasie II wojny światowej i dlatego bardzo bałam się tego filmu. Bałam się konfrontacji z przeszłością, bałam się własnych emocji i odbioru, ale teraz jestem spokojna o ten film. Myślę, że przekaże on młodym ludziom kilka wartości i zmusi do pewnych refleksji. Pokaże, czym jest patriotyzm, odpowiedzialność za drugiego człowieka, bezinteresowność w działaniu, umiejętność wspólnego działania i co jest według mnie najważniejsze, zwróci uwagę na to, jak ważny jest pokój. Dziękuję aktorom, jestem wdzięczna i cieszę się że mogłam być Państwa gościem i że mogłam ten film obejrzeć – opowiadała po pokazie wnuczka przywódcy ludowego Tomasza Nocznickiego.

Skąd wybór „Kamieni na szaniec”

Reżyser i producent zostali poproszeni o zdradzenie motywacji, dla których chcieli jeszcze raz nakręcić film o akcji pod Arsenałem. - Po pierwsze było to wyzwanie reżyserskie, jak opowiedzieć historię, którą wszyscy znają. Po drugie film „Akcja pod Arsenałem” powstał w latach 60., to jest film z tamtej epoki, a my chcieliśmy zrobić film dla współczesnych młodych ludzi. Poza tym temat jest mi bliski, bo moja mama była sanitariuszką w batalionie „Zośka”, więc te historie znałem z domu – opowiadał reżyser Robert Gliński.

 

Producent filmu Mariusz Łukomski swoje zainteresowanie filmem motywował następująco: - Zdecydowałem się na finansowanie tego filmu z kilku powodów. Pamiętam słowa Jacka Kuronia z 1980 roku „Trzeba w życiu dawać świadectwo”. W przypadku tego filmu było wielkie ryzyko finansowe, ale zrobiliśmy ten film w imię pewnych idei. Chcieliśmy zrobić film dla młodzieży, ja mam dwóch synów. Świat się zmienił. Chciałem, żeby poczuli, że to jest ich film. Naszym sukcesem jest to, że wzrosło zainteresowanie książką Kamińskiego, młodzież zaczęła z powrotem interesować się tą historią.

Opowieść o prawdziwy ludziach

- Chcieliśmy opowiedzieć historię o normalnych ludziach. To była wspaniała, energetyczna młodzież, która kochała życie, kochała się bawić. Z listów wiemy, że bawili się w teatr, organizowali wieczorki poetyckie, robili dowcipy. To nie byli chłopcy, którzy zadzierali nosa, jakieś pomnikowe postaci – mówił Robert Gliński dodając: - Wśród harcerzy wspaniałe było to, że oni mieli wątpliwości. Oni byli harcerzami, nie chcieli używać broni. Obecne było pytanie, czy harcerze powinni strzelać, przecież oni mieli wychowywać ludzi dla okresu wolnej polski. Zresztą oni nie umieli strzelać. Trudno jest wziąć odpowiedzialność moralną za zabicie człowieka. Takie dylematy mieli harcerze na początku, czyli w czasie, o którym opowiada ten film. Tu nie chodziło o tchórzostwo tylko o kwestie moralne.

 

- To jest prawda. Oni tacy byli, robili szalone rzeczy, nie zawsze rozsądne. Film oddaje klimat tamtych czasów rzetelnie – poparł słowa reżysera głos z sali. - Ważne dla mnie jest to, że prof. Wolski – przywódca Szarych Szeregów – bardzo dobrze odebrał ten film. Tak samo brat „Grubego” Andrzeja Zawadowskiego, kolegi „Zośki” z jednej klasy, powiedział, że tacy ci chłopcy byli – podsumował reżyser.

Wyzwanie aktorskie

- Sam scenariusz wzbudził we mnie wiele emocji. Kiedy mam skomentować film jest mi bardzo trudno coś powiedzieć. Tto są tak wielkie przeżycia, które towarzyszą temu, żeby aktor wczuł się w rolę, w emocjonalny stan ciągłego zagrożenia śmiercią, ciągłego lęku o partnera, sympatię, o marzenia o miłościmiłości, stabilizacji i o silnej potrzebie bliskości drugiego człowieka. Dziś jest nam trudno sobie to wyobrazić. Bardzo ciężko było powstrzymać łzy na planie filmowym, często musieliśmy zaciskać zęby – opowiadała o swojej roli Sandra Staniszewska.

Pochwały dla młodych aktorów i reżysera

Parlamentarzyści nie kryli swojego zachwytu nad grą młodych aktorów i dziękowali twórcom za realizację filmu:  - Drugi raz widziałam ten film i bardzo mi się podobał. GraGra pana Tomka jest świetna. Bardzo ci dziękuję. Na własnym ciele, w każdej komórce czułam tortury których doświadczałeś. 

- Film jest fantastycznie zagrany, piękny w swoim przekazie. Jestem pod ogromnym wrażeniem waszej gry, jesteście wspaniałymi aktorami. Dziękuję reżyserowi za prawdę, za taki sposób przekazu tych treści. Byliście bardzo autentyczni, bardzo się wzruszyłam. Bardzo dziękuję za ten film.

Co film daje młodemu odbiorcy

Posłanki i posłowie byli ciekawi, czego według młodych aktorów mogą nauczyć się z tego filmu ludzie z ich pokolenia i o czym opowiada ten film. Każdy z młodych aktorów miał własne zdanie na temat przekazu „Kamieni na szaniec”. Zdaniem Tomasza Ziętka Film stawia pytanie o granice wolności i czy w walce o wolność można odebrać życie drugiemu człowiekowi. - Według mnie jest to film o przyjaźni między dwoma chłopakami. Moją rolą było to, jak pokazać graną przeze mnie bohaterkę tak, żeby nie stała ona im na drodze do ich ideałów, marzeń. To jest film o tym, jak wiele można zdziałać dzięki lojalności, przyjaźni – tłumaczyła Sandra Staniszewska.

 

- Dla mnie film stawia pytanie, czy warto poświęcić swoje życie, a jeśli tak to w imię jakich wartości i czy ja byłbym w stanie poświęcić własne – odpowiadał Karol Górski. - Ci ludzie mieli tak strasznie pod górkę, a brali z życia wszystko, co mogli. My mamy takie możliwości i nie robimy zupełnie nic, mówiąc że się przepracowujemy. A im się chciało i oni chcieli i dokonywali wielkich rzeczy – mówił Kamil Szeptycki. - Urodziliśmy się w wolnym kraju, więc nie musimy walczyć, ale możemy pokazywać swój patriotyzm poprzez pielęgnowanie historii tych młodych wspaniałych ludzi – podsumował Marcel Sabat.

Przejmująca ostatnia scena

SpotkanieSpotkanie zakończył Jerzy Fedorowicz, który podzielił się z obecnymi na sali swoimi wrażeniami dotyczącymi filmu: - Dla mnie jedną z najtrudniejszych scen do zagrania dla aktora w tym filmie jest scena ostatnia. „Zośka” ginie, bo ma dylemat, widzi chłopaka, który przypomina mu Rudego, to jest chwila, mała wątpliwość. Niezwykle przejmujący moment.

 

Na koniec parlamentarzyści oklaskami nagrodzili twórców filmu.

źródło : pisf.pl

06.03.2014

KRAKÓW: uroczysta premiera filmu z udziałem aktorów i twórców.

05.03.2014

LUBLIN: uroczysta premiera filmu z udziałem aktorów i twórców.

03.03.2014

WARSZAWA: pokaz prasowy filmu „Kamienie na szaniec” połączony z konferencją, w której udział wezmą zarówno aktorzy jak i twórcy. Wieczorem odbędzie się uroczysta premiera filmu w Teatrze Narodowym

02.03.2014

POZNAŃ: Targi Książki. Premiera specjalnego wydania książki „Kamieni na szaniec” z materiałami z filmu. Z tej okazji odbędzie się spotkanie Roberta Glińskiego oraz trójki głównych bohaterów z czytelnikami.

26.02.2014

W księgarniach w całej Polsce ukaże się specjalna, edycja książki „Kamienie na szaniec” z filmową okładka oraz zdjęciami z filmu opatrzonymi komentarzem Roberta Glińskiego.

21.02.2014

WARSZAWA: otwarcie wystawy zdjęć z filmu w Galerii Kordegarda

Autorem zdjęć jest Marcin Makowski. Partner wystawy: Narodowe Centrum Kultury.

20.02.2014

Wydawnictwo Nowa Era została partnerem szkolnym filmu „Kamienie na szaniec”

19.02.2014

WYWIAD Z ŁUKASZEM TARGOSZEM

_MG_5288-2

„Gliński  opowiedział mi  zupełnie  inną historię.  Bez  znieczulenia”  -  wywiad  z Łukaszem Targoszem, kompozytorem muzyki do „Kamieni na szaniec”.

Pamiętasz  co  czułeś,  kiedy  pierwszy  raz  czytałeś „Kamienie  na  szaniec”  Aleksandra Kamińskiego?

ŁUKASZ  TARGOSZ:  Bardzo  dobrze!  Dla  mnie  „Kamienie…”  były  od  początku  szczególną książką,  bo  ja  jestem  i  byłem  zawsze  niepoprawnym  patriotą.  Etos  harcerski,  dzielni  polscy chłopcy,  którzy  wodzą za  nos  potężnych  Niemców,  akcje  z  zamienianiem  flag  niemieckich  na polskie.  To  wszystko  wrosło  w  moją chłopięcą wyobraźnię.  I  obudziło  się,  kiedy  wróciłem  do książki teraz, jako dorosły facet, kompozytor.

I co wtedy usłyszałeś?

ŁT: Epickie, szerokie frazy, sentymentalne smyczki i żołnierskie piosenki wplątane w orkiestrową harmonię.  I  tak  to  sobie  mniej  więcej  wyobrażałem,  kiedy  otrzymałem  propozycję napisania muzyki do kinowej adaptacji Roberta Glińskiego.

Twoja wizja zgodziła się z tym, jak „Kamienie na szaniec” widzi – i słyszy! – Robert Gliński?

Na pierwszym z nim spotkaniu, jeszcze zanim zobaczyłem film, przekonywałem go, żeby oprzeć się na  smyczkach, żeby  było  dużo  drewna  i  blachy,  szerokie  frazy,  powietrze,  melancholia,  ale  i patos  tam,  gdzie  trzeba.  A  jemu  z  moich  propozycji  najbardziej  podobała  się ta  brzmiąca najbardziej współcześnie, minimalistyczna, gdzie było dużo elektroniki i instrumenty z lat 80-tych. Próbowałem forsować moje pomysły, ale wtedy on powiedział tylko: „Zobaczy pan film…”

I zobaczyłeś.

I – nie mówiłem tego nigdy Robertowi Glińskiemu – obraziłem się na ten film na początku. Bo to, co  mi  wydawało  się najważniejsze  w  „Kamieniach…” – te  wszystkie  radosne,  brawurowe  akcje Szarych  Szeregów – u  Glińskiego  było  zamknięte  w  dość teledyskowej  introdukcji,  po  której następowała  część rozpoczynająca  się od  aresztowania.  Klaustrofobiczna,  do  bólu  przejmująca, bezkompromisowa.  Gliński  świadomie  pokazał w  sposób  niezwykle  naturalistyczny  to,  co naprawdę działo się na Szucha. Nie byłem na to w ogóle przygotowany.

Gliński  podjął ryzykowną decyzję mierząc  się z  pomnikiem,  którym  w  naszej  kulturze  są „Kamienie na szaniec”. Ale ty podjąłeś kolejne ryzyko, ubierając je w tak minimalistyczne,  ambientowe dźwięki.

Gliński opowiedział mi zupełnie inną historię. Bez żadnych znieczuleń. Na scenach tortur Rudego z trudem można utrzymać oczy otwarte – kiedy Schultz polewa go wrzątkiem, to ból czujemy niemal na  własnej  skórze.  Chciałem  znaleźć muzyczny  ekwiwalent  dla  tej nieludzkiej,  intymnej  sytuacji katowania.  Postanowiłem  napisać taką muzykę, żeby  widz,  patrząc  na  wydarzenia,  które  miały miejsce 70 lat temu, czuł zupełnie współczesne emocje.

Co zostało w tobie najmocniej po tym pierwszym seansie?

ŁT:  Chyba  to  zderzenie  młodzieńczej,  dziecięcej  nawet  naiwności,  sztubackiej  bezczelności  z bezlitosną,  potworną,  idealnie  skonstruowaną machiną wojenną,  która  wchodzi  i  robi  swoje,  bez względu  na  to,  czy  pojmany żołnierz  ma  lat  30  czy  14.  Zdecydowałem, że  w  mojej  muzyce  też muszą grać kontrasty – chociażby harmoniczne. Żeby w pozornie prostych współbrzmieniach czaiło się coś obcego, groźnego.

Kiedy  słucham  twoich  kompozycji  filmowych,  mam  wrażenie, że  zawsze  na  początku wyznaczasz  dźwiękowe  granice  tego świata,  o  którym  opowiadasz, pokazujesz,  z  jakiego rodzaju  dźwięków  go  zbudowałeś.  A  potem  rozszerzasz  go  do  granic  możliwości – tak, że można odnieść wrażenie, że zmysł słuchu nie wystarczy, żeby ten świat usłyszeć.

ŁT:  Zawsze  zaczynam  od  tego, że  trzy,  cztery  razy  oglądam  film  i  robię notatki.  Czytam  je  i uzupełniam. I znów, i jeszcze raz. I w końcu pytam sam siebie: Jak ty, Łukaszu Targoszu, widzisz ten  świat?  Z  czego  ty  chcesz  go  zbudować?  Czy  to  ma  być elektronika,  gitara  czy  kwartet smyczkowy? Po tej decyzji bywa już różnie – zazwyczaj wybieram jedną, najważniejszą dla mnie scenę, najbardziej osobistą i w niej szukam czegoś, z czego później rozbuduję cały ten muzyczny wszechświat: w lewą i w prawą stronę.

Muzyka  ma  tę niezwykłą właściwość, że  całkowicie  umie  zmienić percepcję obrazu.  Więc kiedy  ty,  jako  kompozytor,  dodajesz  muzykę do  jakiejś sceny,  w  bardzo  znaczący  sposób wpływasz  na  jej  odbiór.  I  możesz  przesunąć,  zmodyfikować jej  znaczenie – stąd  biorą się czasem  gorące  konflikty  między  reżyserem  a  kompozytorem.  Czy  dochodziło  do  takich między tobą a Robertem Glińskim?

Wiedziałem, co urzekło Glińskiego w tych moich pierwszych propozycjach, więc znałem kierunek. Udało  mi  się przekonać go  do  wielu  moich  pomysłów.  Po  tej  pierwszej,  wstępnej  rozmowie odbyliśmy długą podróż, w której na szczęście było wiele miejsca na dialog, a kompromisy z obu stron nie bolały. Myślę, że on od początku wiedział dokładnie, czego chce od elektroniki, ale ja mu to  maksymalnie  rozbudowałem.  I  na  koniec  powiedział, że  nie  spodziewał się, że  bez  użycia smyczków lub z tak małą ich ilością, można osiągnąć taki rodzaj liryzmu.

Wielkie  wrażenie  robi  moment,  kiedy  na  tle  falujących  plam  dźwiękowych  nagle  leniwym pasażem wchodzą wiolonczele. Coś nowego się wtedy uruchamia, jakaś dziwna melancholia.

A  z  drugiej  strony  elektronika  wyciąga  coś fascynującego  ze  smyczków.  Minimalistyczny  skład, jaki wybrałem dla „Kamieni na szaniec”, pozwolił na dość odważne eksperymenty harmoniczne. Kiedy np. w jednym głosie jest tercja wielka, a w elektronice pojawia się element tercji małej. To daje ciekawy efekt – słyszysz, że coś jest nie tak, ale nie nazwiesz tego błędem, fałszem. To raczej coś obcego, co w niezrozumiały sposób wywołuje niepokój.

Niektórzy za najlepszą muzykę filmową uważają taką, której w ogóle nie zauważa się podczas oglądania.

Są filmy, które potrzebują takiego score’u. Muzyki Clinta Mansella czy Cliffa Martineza nie da się często zanucić  po wyjściu z kina, a przecież w takich filmach jak „Moon” czy „Drive” ona jest w budowaniu  emocji  zupełnie  niezastąpiona.  W  „Kamieniach…”  mieszam  często  muzykę elektroniczną z  ambientową,  a  na  nie  nakładam  odgłosy  miasta.  I  to  wszystko  razem  buduje zupełnie  nieoczekiwane  brzmienie.  Nie  do  opisania.  Człowiek  jest  bardzo  czuły  na  dźwięki,  a  te uwalniają z  niego  często  bardzo  nieprecyzyjne  emocje.  I  na  tym  polega  tajemnica  muzyki. Żeby dotykać tych strun, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia.

 

Rozmawiała Magdalena Felis

17.02.2014

TELEDYSK DAWIDA PODSIADŁO – KAMIENIE NA SZANIEC

NOWY TELEDYSK DAWIDA PODSIADŁO!

„4:30”

 

DAWID PODSIADŁO, nominowany w czterech kategoriach do tegorocznej nagrody FRYDERYK (album roku, artysta roku, debiut roku, utwór roku), właśnie zadebiutował na playlistach stacji radiowych z nowym singlem, napisanym specjalnie dla filmu „Kamienie na szaniec” Roberta Glińskiego – w kinach od 7 marca.

Teledysk promujący to wydarzenie zrealizowało PSYCHOKINO, czyli duet Dorota Piskor i Tomek Ślesicki. Artyści tym razem przedstawili swoją interpretację niezwykłej, w pełni autorskiej, piosenki Podsiadło, wykorzystując m.in. sceny z filmu.  Oto co o pracy nad teledyskiem powiedział Dawid, który w klipie po raz pierwszy pojawił sie także jako aktor:

„To już drugi raz, kiedy mam możliwość współpracować z zespołem Psychokino. I po raz kolejny była to niezwykła przyjemność. Dorota i Tomek to duet doskonały. Zebrali dookoła siebie ludzi, których główną wartością jest wrażliwość, a w oczach widać wyłącznie pasję. Wspaniale jest przebywać w takim towarzystwie. Porywa nas swoboda, łączy podobne poczucie humoru, ale najważniejszy jest dla nas zawsze głęboki sens tego, co robimy. Tak samo było w przypadku historii z „Kamieni na szaniec”, która stała się dla mnie nietypowym i niezwykłym punktem wyjścia do napisania tej piosenki.”

Utwór „4:30″ to pierwszy w całości autorski polski tekst Dawida Podsiadło. Inspiracją do jego napisania była historia aresztowania Rudego, bohatera „Kamieni na szaniec”,  o tytułowej godzinie 4:30 nad ranem. „Jakiś czas temu dostałem propozycję stworzenia utworu do filmu „Kamienie na Szaniec”. Szczerze się ucieszyłem, gdyż pierwszy raz w życiu miałem kontakt z takim wydarzeniem. Wydaje mi się, że gdzieś w środku trochę o tym marzyłem. Być częścią filmu. A w sposób Muzyczny, to już w ogóle sytuacja idealna. Wiedziałem, że film o takiej trudnej tematyce potrzebował będzie wyjątkowego utworu, dojrzałego tekstu, przesłania. Jadąc do Warszawy zacząłem sobie kreować pierwszą wizję tekstu, przewinął się paznokieć, pierwszy wers. Jakieś podstawy melodii. Zazwyczaj nagrywam takie pomysły na dyktafon i tak też zrobiłem. W domu usiadłem do klawisza i o dziwo od razu wiedziałem czego szukam. Pierwsze dźwięki, stabilizacja melodii. A potem tekst. Długo pracowałem nad tym, zwłaszcza że to mój pierwszy publicznie prezentowany tekst polski i ta świadomość też się gdzieś tam w środku kotłowała. Wiedziałem, że nie może to być zbyt patetyczne, musi mieć smak i prawdę. Miałem do opisania konkretne wydarzenia. Poczytałem trochę informacji, zaplecza historycznego wszystkich wydarzeń, i stworzyłem sobie wizję. Tekst chciałem napisać z perspektywy „Rudego”. Cały utwór pisałem jeszcze przed obejrzeniem czegokolwiek z filmu. Jednak gdy już go obejrzałem, byłem z siebie naprawdę zadowolony, widząc jak bardzo muzyka wtapia się w historię na ekranie. Z bardzo ostrożnego utworu w filmowy utwór – mówi o piosence Dawid Podsiadło.

 

Kredyty do teledysku:

Music video by Dawid Podsiadło performing “4:30”

(C) 2014 Sony Music Entertainment Poland Sp. z o.o.

a film by PSYCHOKINO

reżyseria: Dorota Piskor

zdjęcia: Tomek Ślesicki

www.psychokino.com<http://www.psychokino.com/>

facebook.com/PSYCHOKINO<http://facebook.com/PSYCHOKINO>

https://pl-pl.facebook.com/podsiadlo.dawid

13.02.2014

Making of do filmu „KAMIENIE NA SZANIEC” już dostępny!

05.02.2014

Dawid Podsiadło pokazał zdjęcia z planu nowego teledysku – „4:30″ w filmie „Kamienie na szaniec”!

Dawid Podsiadło ujawnił wczoraj na swoim FB zdjęcia z planu nowego teledysku, realizowanego przez duet Psychokino,

do utworu „4:30”, napisanego dla filmu „Kamienie na szaniec” – w kinach od 7 marca.

FB: https://pl-pl.facebook.com/podsiadlo.dawid?filter=3

image001

„Kamienie na szaniec” reż. Robert Gliński. Opowieść o młodości, miłości i przyjaźni. O bohaterstwie, które ma wielką cenę i o walce, która stała się legendą. W rolach głównych utalentowani młodzi aktorzy, których nazwiska już wkrótce znać będzie cała Polska: Tomasz Ziętek, Marcel Sabat, Kamil Szeptycki. Obok nich uznane gwiazdy: Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Andrzej Chyra, Krzysztof Globisz, Olgierd Łukaszewicz, Marian Dziędziel.

Link do pobrania zdjęć dla mediów: http://we.tl/KgcLpVo2l6

Autor zdjęć: Katarzyna Średnicka / serwis: Sony Music Poland

30.01.2014

Internauci oszaleli na punkcie nowego singla Dawida Podsiadło do KAMIENI NA SZANIEC!

Jak sam przyznał na swoim oficjalnym Fanpage’u, Dawid Podsiadło (https://www.facebook.com/podsiadlo.dawid?fref=ts), bardzo stresował się oczekując na reakcję publiczności na jego najnowszy przebój.  Singiel będący pierwszym w całości autorskim tekstem Dawida, zatytułowany „4:30” miał swoją premierę przedwczoraj na antenie radiowej Trójki. Inspiracją do jego napisania była historia aresztowania Rudego, bohatera „Kamieni na szaniec” – najbardziej oczekiwanej produkcji 2014 roku, która wejdzie na ekrany kin już 7 marca. W rolach głównych zagrają: Marcel Sabat „Zośka”, Tomasz Ziętek „Rudy” oraz Kamil Szeptycki „Alek”. Młodym gwiazdom partnerują najwybitniejsi polscy aktorzy: Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Wojciech Zieliński, Andrzej Chyra, Krzysztof Globisz, Marian Dziędziel, Anna Dereszowska oraz Olgierd Łukaszewicz.

Przez niespełna dwa dni piosenkę „4:30” na Youtube odtworzono już blisko 75 tysięcy razy (http://youtu.be/2svA_65hLHo), a pozytywne komentarze na Youtube i Facebooku przerosły najśmielsze oczekiwania Dawida. Artysta napisał na swoim Facebooku: „Nie spodziewałem się, ze tak przyjmiecie ten utwór!”, a wśród komentarzy pojawiły się między innymi:

„Dla mnie największym zaskoczeniem jest tekst; nie ma ani jednego zbędnego i przypadkowego słowa; po wielokrotnym przesłuchaniu ciągle mam szeroko otwarte oczy i myślę – to niesamowite, jak rozwija się ten chłopak, jakie rzeczy zauważa i jak ubiera je w słowa.”

„Ten tekst jest bardzo, bardzo dobry. Pisać o takich sprawach bez patosu, a jednocześnie w tak przejmujących słowach to naprawdę wielka sztuka.”

„Słucham i mam Janka Bytnara „Rudego” przed oczami… super dobra robota!!!!!!!!”

Przypominamy, że premiera klipu zaplanowana jest na początek lutego.

28.01.2014

Piosenka Dawida Podsiadło w filmie „Kamienie na szaniec”

Dawid Podsiadło

„4:30″

Piosenka Dawida Podsiadło w filmie „Kamienie na szaniec”

Dawid Podsiadło, jeden z najzdolniejszych artystów młodego pokolenia, skomponował utwór do najnowszego filmu Roberta Glińskiego „Kamienie na szaniec”- w kinach od 7 marca.

Utwór „4:30″ to pierwszy w całości autorski polski tekst Dawida. Inspiracją do jego napisania było aresztowanie Rudego, bohatera „Kamieni na szaniec”,  o tytułowej godzinie 4:30 nad ranem. „Pisząc tekst myślałem o nim. Tragiczna historia głównego bohatera, jego odwaga bardzo mi zaimponowały.” – powiedział artysta.

„4:30″ to utwór niezwykły z wielu powodów – pokazuje, że choć zmieniły się czasy, pewne sprawy pozostały niezmienne. „Cieszę się, że wziąłem udział w projekcie, który nie będzie dla ludzi obojętny. Ten film powstał dla pokolenia, którego jestem częścią” skomentował wokalista. Warto dodać, że to pierwszy utwór artysty skomponowany na potrzeby filmowej produkcji. Piosenkę będzie można usłyszeć premierowo dziś w radiowej Trójce.

Premiera klipu zaplanowana jest na początek lutego. Akcja teledysku dzieje się w domu spokojnej starości, gdzie Dawid gra rolę pielęgniarza. Klip jest połączeniem dwóch światów – rzeczywistego i filmowego.

„Kamienie na szaniec”, najbardziej oczekiwana produkcja 2014 roku, trafi do kin już 7 marca. W rolach głównych zagrają: Marcel Sabat „Zośka”, Tomasz Ziętek „Rudy” oraz Kamil Szeptycki „Alek”. Młodym gwiazdom partnerują najwybitniejsi polscy aktorzy: Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Wojciech Zieliński, Andrzej Chyra, Krzysztof Globisz, Marian Dziędziel, Anna Dereszowska oraz Olgierd Łukaszewicz.

image004

24.01.2014

Plakat do KAMIENI NA SZANIEC na Monolith.pl

Na Monolith.pl w biurze prasowym pojawił się plakat do filmu KAMIENIE NA SZANIEC – w kinach od 7 marca!

Zapraszamy do pobierania i korzystania.

image001

23.01.2014

„Zośka” schodzi z cokołu

Choć rodzice, Państwo Zawadzcy, wybrali dla niego imię Tadeusz, dla większości swoich przyjaciół był po prostu Zośką – narwanym, niepokornym i  pewnym siebie chłopakiem, który bez zastanowienia rzucał się w wir przygód. 24 stycznia przypada 93. rocznica urodzin słynnego polskiego bohatera, którego historię postanowił na nowo opowiedzieć reżyser Robert Gliński. Premiera zaplanowana jest na 7 marca.

image006

Filmowy Zośka to postać współczesna. Wcielający się w rolę chłopaka, Marcel Sabat, brawurowo debiutujący na dużym ekranie, jest nie tylko zabójczo przystojny, ale przede wszystkim niezwykle utalentowany. Posiada najcenniejszą dla aktora umiejętność – zdolność dogłębnego zrozumienia swojego bohatera. Myślę, że z Zośką łączy mnie pewien rodzaj samotności opowiada o pracy nad rolą absolwent łódzkiej Filmówki. Postać odgrywałem jednak filtrując je przez moje „ja” – emocje charakter i osobowość – dodaje.
To charakterystyczne poczucie samotności to klucz do zrozumienia Zośki. - Zawsze raczej byłem sam. W szkole nie miałem kolegów, bliskich przyjaciół, przyjaźniłem się z wieloma, lecz właściwie z żadnym do końca szkoły nie związałem się silnymi więzami koleżeństwa – pisał w swoich wspomnieniach Tadeusz Zawadzki.

W filmie Kamienie na szaniec nie zobaczymy pomnikowych bohaterów i herosów bez skazy, których znamy z powieści Aleksandra Kamińskiego. Reżyser Robert Gliński postawił sobie za cel pokazanie prawdziwych ludzi, ze wszystkimi odcieniami ich emocji i motywacji.
Zośka stojący tuż obok nas okazuje się być zwykłym nastolatkiem na progu dorosłości,  którego niezwykłe okoliczności zmusiły do podejmowania dramatycznych wyborów.

image002 Ci młodzi chłopcy niczym się nie różnili od nam współczesnych. Pomimo tego że walczyli,
to spotykali się z dziewczynami, żartowali, śmiali się. Nasz film ma przedstawić tych chłopaków od normalnej strony –
mówi aktor. Lawirujący między życiem
a śmiercią, Zośka nie wydaje się oczywistym materiałem na bohatera narodowego, co jednak czyni z niego dużo ciekawszego bohatera filmowego.
– Nasz film proponuje współczesne, filmowe spojrzenie na tę opowieść. Dąży do odbrązowienia pomników. Stara się odnaleźć autentyzm w swoich bohaterach wykorzystując wizualną siłę kina podsumowuje swoje dzieło reżyser.

Kamienie na szaniec trafią do kin już 7 marca. Wcześniej Marcel Sabat złamie niejedno kobiece serce w komedii Facet (nie)potrzebny od zaraz, gdzie zagra u boku
Katarzyny Maciąg. Jego talent podziwiać można również w sztuce My, dzieci z dworca ZOO w Teatrze Kamienica.

Poza Marcelem, w Kamieniach na szaniec zobaczymy innych utalentowanych aktorów młodego pokolenia – Tomasz Ziętek wcieli się w rolę Rudego, natomiast Kamil Szeptycki zagra Alka. Młodym odtwórcom partnerują najwybitniejsi polscy aktorzy – Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Andrzej Chyra, Krzysztof Globisz,  Marian Dziędziel, Anna Dereszowska, Wojciech Zieliński oraz Olgierd Łukaszewicz.

22.01.2014

Character posters do KAMIENI NA SZANIEC na Monolith.pl

Na Monolith.pl w biurze prasowym pojawiły się character posters przedstawiające młodych bohaterów jednego z najbardziej oczekiwanych polskich filmów 2014:

KAMIENI NA SZANIEC – w kinach od 7 marca!

 Zapraszamy do pobierania i korzystania.

image003image005image007image009image011

Zwiastun: http://youtu.be/_rQ4lk279a4
Oficjalna strona filmu: http://www.kamienienaszaniec.com/

Fb: https://www.facebook.com/KamienieNaSzaniec.Film

21.01.2014

Ruszyła oficjalna strona filmu KAMIENIE NA SZANIEC – w kinach od 7 marca!

Do premiery filmu „Kamienie na szaniec” zostało 45 dni, a już dziś zapraszamy na oficjalną stronę filmu. Pod adresem http://www.kamienienaszaniec.com/ znajdą Państwo materiały oraz informacje dotyczące filmu „Kamienie na szaniec” m.in. zwiastun, zdjęcia i sylwetki głównych bohaterów. Każdego dnia na stronie pojawiać się będzie coraz więcej informacji dotyczących tej porywającej produkcji.

„Kamienie na szaniec” to niezwykła historia o młodości, przyjaźni i walce o wolność. Na stronie umieszczono także zakładkę do oficjalnego profilu filmu na Facebooku (https://www.facebook.com/KamienieNaSzaniec.Film) oraz specjalny licznik, który pokazuje, ile czasu pozostało do premiery filmu.

image001

20.01.2014

Zwiastun ostateczny do filmu „KAMIENIE NA SZANIEC” na Monolith.pl

Na stronie Monolith.pl w Biurze prasowym pojawił się Zwiastun ostateczny do filmu „KAMIENIE NA SZANIEC”.

Video zobaczyć można również pod linkiem:

http://youtu.be/_rQ4lk279a4

 Zapraszamy do pobierania i korzystania.

15.01.2014

Utalentowani debiutanci KAMIENI NA SZANIEC podbiją serca widzów już 7 marca

Debiutujący w pierwszoplanowych rolach aktorzy Kamieni na szaniec to nowe gorące nazwiska w polskim filmie. Marcel Sabat, Tomasz Ziętek i Kamil Szeptycki to młodzi aktorzy, których talent, już w marcu, będzie można podziwiać w jednej z najbardziej oczekiwanych premier tego roku.

image001

Ziętek (Rudy), Kamil Szeptycki (Alek)

Marcel Sabat, Tomasz Ziętek i Kamil Szeptycki to młodzi i uzdolnieni absolwenci polskich szkół teatralnych, którzy wcielili się w główne role w filmie Kamienie na szaniec, najnowszej produkcji Roberta Glińskiego (Cześć, Tereska, Świnki, Wszystko, co najważniejsze).
Aktorzy zagrali trójkę harcerzy – Tadeusza Zawadzkiego „Zośkę”, Jana Bytnara „Rudego”
i Aleksandra Dawidowskiego „Alka”. Filmowy debiut w tak znaczących rolach, to dla każdego z nich wielka szansa i drzwi do filmowej kariery.

Pochodzący z Kielc Marcel Sabat ukończył Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Na wielkim ekranie zadebiutował w 2011 roku w epizodycznej roli w filmie Nieulotne Jacka Borcucha.
W tym roku, romantyczna natura aktora zostanie przedstawiona w roli amanta Katarzyny Maciąg w filmie Facet (nie)potrzebny od zaraz.

Marcel występuje również w teatrze. W 2013 roku otrzymał nagrodę Opus Film za rolę Marka w spektaklu „Shopping and fucking” na 31. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi.
Obecnie zobaczyć go można na deskach Teatru Kamienica w Warszawie.

Rola w filmie Roberta Glińskiego to dla niego ogromne wyzwanie i odpowiedzialność.
Jak sam przyznaje, podczas pracy na planie odkrył kilka cech, które współdzieli ze swoim bohaterem. – Myślę, że z Zośką łączy mnie pewien rodzaj samotności – opowiada Marcel.
Postać odgrywałem jednak filtrując je przez moje „ja” – emocje, charakter i osobowość – dodaje.

Tomasz Ziętek, który w filmie wcielił się w rolę Rudego, to absolwent Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Aktorsko związany jest z Nowym Teatrem w Słupsku, gdzie w 2005 roku występował w spektaklu
„Betlejem polskie”. Podczas realizacji Kamieni na szaniec został okrzyknięty polskim Jamesem Deanem. Z Rudym łączy go wrażliwość oraz poczucie humoru. – Jan Bytnar był człowiekiem pozbawionym naskórka, dzięki czemu chłonął wszystkie emocje. Zarówno rzeczy piękne, jak i te złe, dotykały go w bardzo osobisty sposób – opowiada Ziętek.

image002

Sabat (Zośka)

Kamil Szeptycki, na co dzień uczący się w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej
we Wrocławiu, wcielił się w rolę Alka. Z harcerzem z powieści Aleksandra Kamińskiego łączy go żarliwość i młodzieńcza chęć życia. To właśnie te cechy przekonały reżysera,
Roberta Glińskiego do wyboru aktora. Kamil bardzo skrupulatnie przygotował się do swojej roli. Poza zapoznaniem się z historycznymi dokumentami i listami z minionej epoki,
przez wiele miesięcy próbował „wejść w skórę Alka”. Starając się zrozumieć swoją postać, chodził w te same miejsca, w których 60 lat temu przebywał młody Aleksander Dawidowski.

Podczas jednej z takich wypraw, Robert Gliński zabrał go na Powązki, gdzie znajduje się autentyczny grób Aleksandra Dawidowskiego. – Kamil stanął wtedy nad „swoim” grobem
i bardzo się wzruszył
– opowiada reżyser. – Wszyscy chłopcy niezwykle utożsamili się ze swoimi postaciami. Było to bardzo ważne dla filmu, ponieważ poczuli, że grają prawdę – dodaje Gliński.

image003

Również Paweł Edelman (Pianista, Katyń, Pokłosie, Wenus w futrze), światowej sławy operator, odpowiadający za zdęcia do Kamieni na szaniec wysoko ocenił współpracę
z Marcelem Sabatem, Tomaszem Ziętkiem i Kamilem Szeptyckim. Aktorzy grający główne postacie w filmie to fantastyczni młodzi ludzie, którzy zdawali sobie sprawę z wagi przedsięwzięcia oraz szansy, przed którą stoją. Dzięki temu, dali nam najlepsze emocje, jakimi dysponowali – opowiada operator. – Współpraca z nimi była bardzo udana i osobiście, będę ją wspominał znakomicie.

Kinowa adaptacja Kamieni na szaniec trafi do kin już na początku marca tego roku.
Marcelowi Sabatowi, Tomaszowi Ziętkowi i Kamilowi Szeptyckiemu partnerować będą najwybitniejsi polscy aktorzy Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Andrzej Chyra, Krzysztof Globisz, Marian Dziędziel, Anna Dereszowska, Wojciech Zieliński oraz Olgierd Łukaszewicz.

12.12.2013

Młode gwiazdy „Kamieni na szaniec” podczas premiery „W ukryciu”

Wczoraj w warszawskim Kinie Atlantic odbyła się uroczysta premiera filmu „W ukryciu”. Na czerwonym dywanie pojawiły się odtwórczynie głównych ról – Magdalena Boczarska oraz Julia Pogrebińska. Nie zabrakło również reżysera Jana Kidawy-Błońskiego. Galę uświetniły wybitne osobistości świata filmu, lecz prawdziwą sensację wywołali młodzi odtwórcy głównych ról w najbardziej oczekiwanej polskiej produkcji 2014 roku „Kamienie na szaniec”.

image001

Na zdjęciu od lewej: Marcel Sabat, Kamil Szeptycki, Karol Górski, Tomasz Ziętek, Sandra Staniszewska, Piotr Bondyra

Marcel Sabat, Tomasz Ziętek („Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”) oraz Kamil Szeptycki to gorące nazwiska polskiego filmu. Cała trójka wcieliła się ostatnio w role trzech harcerzy – Zośki, Rudego i Alka, znanych z powieści Aleksandra Kamińskiego. Młodym aktorom towarzyszyła Sandra Staniszewska, która w „Kamieniach na szaniec” wcieliła się w rolę Hali Glińskiej, dziewczyny Tadeusza Zawadzkiego-Zośki.

Gwiazdy nowego filmu Roberta Glińskiego (m.in. Złote Lwy za film „Cześć, Tereska”) są uzdolnionymi absolwentami polskich szkół teatralnych. Marcel ukończył łódzką filmówkę, Tomek Studium Aktorsko-Wokalne przy Teatrze Muzycznym w Gdyni, natomiast Kamil to wychowanek Szkoły Teatralnej we Wrocławiu.

image002

Na zdjęciu: Sandra Staniszewska

„Kamienie na szaniec” wejdą na ekrany polskich kin 7 marca 2014 roku. Obok aktorów młodego pokolenia w filmie wystąpią najwybitniejsze i docenione gwiazdy polskiego kina – Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Krzysztof Globisz, Marian Dziędziel, Anna Dereszowska, Andrzej Chyra, Olgierd Łukaszewicz, Wojciech Zieliński.

10.12.2013

„Kamienie na szaniec”: Wojciech Zieliński o tym, jak zostać bohaterem

Od marca 2014 roku kinomani będą mogli podziwiać Wojciecha Zielińskiego w filmie „Kamienie na szaniec”, najbardziej oczekiwanej produkcji przyszłego roku. Aktor wcielił się w rolę Stanisława Broniewskiego „Orszy” – bohatera II wojny światowej, który w 1943 roku pełnił funkcję naczelnika Szarych Szeregów. Kreacja w „Kamieniach na szaniec” to wielkie wyzwanie dla utalentowanego aktora. Zieliński opowiada, jak zmagał się z wykreowaniem legendarnej postaci.

image001

Wojciech Zieliński to jeden z najbardziej obiecujących aktorów młodego pokolenia. W 2004 roku ukończył łódzką Filmówkę, ale jak sam podkreśla, gra aktorska nie była miłością od pierwszego wejrzenia. Pomimo, że do szkoły dostał się za pierwszym razem, to najbardziej kusiło go widmo sławy, sukcesów i pięknych kobiet. Dopiero później poznał prawdziwą magię sceny, w której zakochał się bezpowrotnie. Chociaż, gdyby nie aktorstwo to zostałby… geodetą.

Polskiej publiczności znany jest z ról, które zyskały rozgłos i wysokie oceny u najsurowszych krytyków Występował w takich filmach jak „Zero”, „Świadek koronny” czy „Pokłosie”. Za jego największy sukces uważa się wirtuozerską rolę w „Chrzcie” Marcina Wrony, za którą Zieliński otrzymał Złotego Lwa na Festiwalu Filmowym w Gdyni. Stworzył także znakomite kreacje w tak popularnych serialach jak „Oficer”, „Londyńczycy” i „Odwróceni”.

Stanisław Broniewski w „Kamieniach na szaniec” to nie pierwsza historyczna postać, jaką zagrał. Telewidzowie mogli oglądać go również jako Władka Jarocińskiego w produkcji Telewizji Publicznej, „1920. Wojna i miłość”. W ostatnim czasie aktor pozyskał miliony nowych fanek dzięki roli doktora Daniela Ordy w serialu „Lekarze”.

Jak podkreśla sam Zieliński, aktor niezwykle wczuwa się w grane przez siebie postacie i czasami ciężko jest mu z niej zwyczajnie „wyjść”. W „Kamieniach na szaniec” gra Stanisława Broniewskiego „Orszę”, który w 1943 roku pełnił funkcję naczelnika Szarych Szeregów oraz dowodził akcją pod Arsenałem. Był bezpośrednim przełożonym Zośki. – Zmagałem się z tą rolą, ponieważ chciałem nadać jej jakiś rys człowieczy, a przy tym nie zapomnieć, że był bohaterem – podkreśla Zieliński. – Z pomocą przyszedł mi scenariusz, który buduje moją postać na relacjach z „Zośką” granym przez Marcela Sabata – dodaje.

To właśnie konflikt na linii Broniewski-Zawadzki obrazuje pewien konflikt pokoleń w okupowanej Polsce. – Moja postać jest daleko idąca od idei walki zbrojnej, ponieważ wyrasta ze środowisk chrześcijańskich, myśli w sposób dojrzały. Z kolei „Zośka” to ciepłokrwisty chłopak, który chce walczyć z okupantem w sposób wojskowy – opowiada Wojciech Zieliński.

Również reżyser filmu, Robert Gliński podkreśla różnicę postaw bohaterów wobec walki zbrojnej. W powieści Kamińskiego, pisanej „ku pokrzepieniu serc”, zbudowany jest zmitologizowany obraz polskiego harcerstwa, które kreuje legendy Zośki, Rudego i Alka. Film nie jest jego tradycyjną adaptacją. – Nie powiela schematyzmu z powieści Kamińskiego. Proponuje współczesne, filmowe spojrzenie na literacką opowieść. Dąży do odbrązowienia pomników. Stara się odnaleźć autentyzm w swoich bohaterach – podkreśla Robert Gliński.

– Nie chodzi jednak o górnolotne hasła, ale o konkretne sytuacje, gdy trzeba dokonać wyboru i wziąć odpowiedzialność za własne czyny. Czy ginąć dla Ojczyzny, jak nakazuje tradycja romantyczna, czy „mieć to w nosie” jak proponuje Maria Peszek w piosence „Sorry Polsko”? – dodaje reżyser.

Kinowa adaptacja „Kamieni na szaniec” trafi do kin już na początku marca 2014 roku. W role pierwszoplanowych bohaterów filmu – Zośkę, Rudego i Alka, wcielą się debiutanci – Marcel Sabat („Nieulotne”), Tomasz Ziętek („Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”) oraz Kamil Szeptycki. Wszyscy są młodymi, uzdolnionymi absolwentami polskich szkół teatralnych – Łódzkiej Szkoły Filmowej, Studium Aktorsko-Wokalnego Teatru Muzycznego w Gdyni oraz Szkoły Teatralnej we Wrocławiu.

Poza wspomnianym Wojciechem Zielińskim, głównym bohaterom partnerują najwybitniejsi i docenieni przez publiczność oraz krytyków gwiazdy polskiego kina – Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Krzysztof Globisz, Marian Dziędziel, Anna Dereszowska, Andrzej Chyra i Olgierd Łukaszewicz.

23.10.2013

Młode gwiazdy polskiego kina podczas premiery „Wenus w futrze”

W miniony weekend zakończył się 29. Warsaw Film Festiwal. Imprezę wieńczyła uroczysta premiera najnowszej produkcji Romana Polańskiego „Wenus w futrze”. Swoją obecnością galę uświetniły wybitne osobistości ze świata filmu. Wśród nich znaleźli się również aktorzy, których już niedługo zobaczyć będzie można w filmowej adaptacji „Kamieni na szaniec”.

image001

Marcel Sabat, Tomasz Ziętek oraz Kamil Szeptycki to gorące nazwiska polskiego filmu. Cała trójka wcieliła się ostatnio w role trzech harcerzy – Zośki, Rudego i Alka, znanych z powieści Aleksandra Kamińskiego.

W minioną niedzielę aktorzy pojawili się na uroczystym pokazie filmu „Wenus w futrze” Romana Polańskiego, który wieńczył 29. Warszawski Festiwal Filmowy. Podczas premiery spotkali się z Emmanuelle Seigner, żoną Romana Polańskiego oraz główną aktorką w jego najnowszym filmie. Młodym aktorom towarzyszyła Sandra Staniszewska, która w „Kamieniach na szaniec” wcieli się w rolę Hali Glińskiej, dziewczyny Tadeusza Zawadzkiego-Zośki.

image005Gwiazdy nowego filmu Roberta Glińskiego są uzdolnionymi absolwentami polskich szkół teatralnych. Marcel ukończył łódzką filmówkę, Tomek Teatr Muzyczny w Gdyni, natomiast Kamil to wychowanek Szkoły Teatralnej we Wrocławiu. Sandra Staniszewska w tym roku zakończyła naukę w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. „Kamienie na szaniec” wejdą na ekrany polskich kin w marcu przyszłego roku. Obok wspomnianych aktorów młodego pokolenia w filmie wystąpią znani i docenieni przez polską publiczność Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Krzysztof Globisz, Marian Dziędziel, Anna Dereszowska, Andrzej Chyra, Olgierd Łukaszewicz czy Wojciech Zieliński.

04.10.2013

Zwiastun teaserowy do filmu „KAMIENIE NA SZANIEC” na Monolith.pl

Na Monolith.pl w Biurze prasowym pojawił się Zwiastun teaserowy do filmu „KAMIENIE NA SZANIEC”

Video zobaczyć można również pod linkiem:

http://youtu.be/xdF4xDe0eWk

Wczoraj odbyła się konferencja prasowa dotycząca zakończenia zdjęć do filmu.

30.09.2013

Monolith Films prezentuje „KAMIENIE NA SZANIEC” konferencja prasowa

W dniu 3 października (czwartek), o godz. 11.00 w kinie Atlantic odbędzie się konferencja prasowa dotycząca zakończenia zdjęć do nowego filmu Roberta Glińskiego „Kamienie na szaniec”.

Podczas konferencji zaprezentowany będzie zwiastun teaserowy filmu. W wydarzeniu wezmą udział między innymi:

  • Producenci: Mariusz Łukomski i Wojtek Pałys
  • Reżyser: Robert Gliński
  • Aktorzy: Tomasz Ziętek („Rudy”), Marcel Sabat ( „Zośka”), Kamil Szeptycki ( „Alek”)
  • Konsultant historyczny: Grzegorz Nowik

„Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo”

Oto dewiza jaką w życiu kierują się trzej młodzi przyjaciele – Alek, Zośka i Rudy. Harcerze, maturzyści warszawskiego liceum snujący ambitne plany na przyszłość przerwane przez wrzesień 1939 roku. Wkraczają w dorosłość w niezwykle dramatycznych czasach, które stawiają ich przed wyborem – przetrwać za wszelką cenę czy, ryzykując wszystko, przyłączyć się do walczących o wolną Ojczyznę. Chłopcy, wychowani w patriotycznych domach, kształtowani przez harcerskie ideały, postanawiają walczyć. Stają się żołnierzami i choć codziennie ocierają się o śmierć, to jednak nawet w tych okrutnych czasach potrafią żyć pełnią życia. Walczą ofiarnie i z honorem. Odchodzą „jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”, zostawiając po sobie wielką lekcję przyjaźni, honoru i miłości do Ojczyzny.

Produkcja: Monolith Films
Reżyseria: Robert Gliński
Autor zdjęć: Paweł Edelman
Scenariusz: Dominik W. Rettinger, współautor: Wojtek Pałys
Producent: Mariusz Łukomski
Współproducenci: Wojtek Pałys, Maciej Ciupiński
Scenografia: Ewa Skoczkowska
Kostiumograf: Elżbieta Radke
Charakteryzacja: Ewa Drobiec
Kierownik produkcji: Leszek Pieszko

Planowana premiera filmu w marcu 2014 roku.

Facebook